Była to wiosna 2020r.
Krótko tylko nadmienię, że utrzymuje się z wynajmu lokalu, tego też roku 2020 nastapiła pandemia. Moi najemcy nie płacili mi czynszu, był to bardzo trudny czas (7 miesięcy). Nie miałam pieniędzy odłożonych, ani innych dochodów. Utrzymuje się tylko i wyłącznie z tego lokalu. W tym trudnym czasie modliliśmy się z córką bardzo żarliwie, modlitwą Różańcową do Mateńki.
 Było na prawdę bardzo ciężko, w tym tez czasie (może trochę wcześniej) natrafiłam na książkę o Ojcu Wenantym. W całkowitej desperacji razem z córką chwyciłyśmy za małą książę: „Nowenna (do) za wstawiennictwem sługi Bożego O. Wenantego”.
Tak wiec rozpoczęliśmy 9-dniową nowennę.
Nieco uspokojone modlitwą oddałyśmy wszystko w ręce Boga.
Świadectwem tej modlitwy-nowenny do Ojca Wenantego było to, ze w ostatnim dniu nowenny, podczas spaceru z Różańcem w dłoni podszedł znajomy sąsiad, którego znam tylko z widzenia. Zaczęliśmy krótko rozmawiać po czym zapytał czy nie potrzebuje pieniędzy. Ja znana ze swojej samodzielnosci (Zosia samosia) odpowiedziałam, ze nie potrzebuje. Łzy jednak cisnęły mi się do oczu, pożegnaliśmy się i wróciłam do domu opowiadając córce o zdarzeniu, ale już podczas rozmowy doszło do mnie takie spostrzeżenie, że Pan Bóg wysłał do mnie łódkę, aby nas ratować, a ja ją zawróciłam.
Było to dla mnie klarowne. Na drugi dzień spotkałam ponownie sąsiada, ale już wiedziałam co zapytać. On zapytał ile potrzebuje i następnego dnia był już z dużą sumą u mnie. Czy był to przypadek??? Znam sąsiada z widzenia ale nigdy nie spotkałam go dwa razy pod rząd ( rzadko kiedy się widujemy) jestem całym swoim sercem przekonana ze była to łaska od Boga dla nas wymodlona za wstawiennictwem Ojca Wenantego!!! To krótkie moje świadectwo opowiadam czasem ludziom przypadkowym i prawie natychmiast podejmują modlitwę do O. Wenantego. Może to wielu osoba wydać się niczym, pożyczone pieniądze do oddania, ale zapewniam, ze dla nas miało olbrzymia wartość. Nie chciałyśmy brać kredytu w banku, ale tez ćwiczyć się w zaufaniu i wiernej modlitwie. Dzisiaj dług jest już spłacony, ale ta nauka  ufności jest przeogromna. Bóg zawsze przyjdzie z pomocą w rożnych okolicznościach. Trzeba tylko podjąć ten trud i ufać.
Błogosławię wszystkich czytających to świadectwo i gorąco zachęcam o nawiązania bliższej relacji z Panem Bogiem i z Ojcem Wenantym!
Monika