W grudniu 2020 mój Kolega Mirek zachorował dość ciężko na COVID. Kontaktowaliśmy się na bieżąco, a ja do swoich codziennych modlitw dołączyłem prośby o zdrowie dla Mirka. Gdy po dwóch tygodniach Mirek wracał już do sił na COVID zachorowała jego Małżonka. Jej stan był na tyle zły, że trafiła do szpitala. Okazało się, że potrzebne jest również leczenie kardiologiczne łącznie z pilnym zabiegiem. W noworoczną noc doszło do nagłego pogorszenia stanu zdrowia. Konieczna była reanimacja, intubacja i ponowna kontrola przeprowadzonego zabiegu. Niestety po tych wszystkich wydarzeniach, gdy odstawiono podane środki farmakologiczne, Pacjentka nie odzyskiwała świadomości. Codziennie kontaktowałem się z Mirkiem i modliłem się o powrót do zdrowia dla Jego Małżonki, ale sytuacja nie ulegała żadnej poprawie. Gdy rozmawiałem z Mirkiem 06.01.2021, podał słuchawkę Swojemu Synowi, który bardzo martwił się o Mamę. Pocieszałem ich obu, powtarzając, że wszystko będzie dobrze, ale sam miałem trudność, aby trwać w tej nadziei. Po rozmowie czułem się jakoś dziwnie. Miałem wrażenie, że pocieszam ludzi w wielkim zmartwieniu, opowiadając im bezpodstawne treści. Zastanawiałem się, co ja mogę w tej sytuacji jeszcze zrobić. Naszła mnie pewność, że mimo że modlę się od dłuższego czasu to nic innego mi nie pozostaje tylko trwać na modlitwie wzbudzając w sobie maksymalną pokorę i gorliwość. Wszystko jest w mocy Pana Jezusa, który nas kocha i pragnie naszego dobra. Jedyna droga to po prostu ufać Panu Jezusowi. Oddałem Panu Jezusowi tę sprawę, niezależnie od jej finału. Pomyślałem, że w modlitwach zawsze warto przywoływać jakiegoś Orędownika i od razu przypomniałem sobie o Słudze Bożym Ojcu Wenantym. Niedawno czytałem Jego biografię, gdzie na końcu załączona była Nowenna. Przez 9 kolejnych dni (od 6 do 14 stycznia 2021), w swoim domu przed obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy, odmawiałem wszystkie modlitwy Nowenny przyzywając wstawiennictwa Sługi Bożego Ojca Wenantego Katarzyńca. W trakcie modlitwy Nowenną prosiłem również o wstawiennictwo Św. Jana Pawła II (Mirek urodził się 18.05) oraz Św. Małgorzaty Alacoque (Małżonka Mirka ma na imię Małgorzata). Na koniec modlitwy wielbiłem Najświętsze Serce Pana Jezusa oraz Niepokalane Serce Maryi. Łaskę, o którą zawsze prosiłem na głos sformułowałem następująco: „Zdrowie dla Małgorzaty i powrót do domu do Męża i Syna”. Codziennie byłem na Mszy Świętej i przystępowałem do Sakramentu Eucharystii (byłem w stanie łaski uświęcającej po ostatniej spowiedzi pierwszopiątkowej). Ostatniego dnia Nowenny przystąpiłem ponownie do Sakramentu Pokuty. Małżonka mojego kolegi Mirka zaczęła wybudzać się ze śpiączki już 07.01.2021. Finalnie całkowicie wróciła do świadomości i sprawności mózgowej. Leżała jeszcze jakiś czas w szpitalu. Przeszła kolejny zabieg. Było jeszcze trochę komplikacji i cierpienia. Od kilku tygodni jest już w domu, normalnie funkcjonuje i cieszy się życiem razem z Mężem i Synem. Mój kolega Mirek i Jego Małżonka przeczytali książkę o Ojcu Wenantym i zapoznali się z Nowenną. Zapytałem, czy nie mają nic naprzeciw, żebym dzielił się tym świadectwem, dlatego też to czynię. Ufam gorąco, że potrzebne Łaski zostały wyproszone dzięki wstawiennictwu Ojca Wenantego Katarzyńca, którego z ziemskiego punktu widzenia poznałem zupełnie przypadkowo. W zeszłym roku otrzymałem w prezencie od Mojej Kochanej Żony Justynki książkę o Ojcu Wenantym, którą czytałem z zachwytem, szacunkiem i wdzięcznością. W tym czasie będąc na urlopie w Bieszczadach, całkowicie nieświadomi (gdyż byłem dopiero w połowie książki), udaliśmy się całą rodziną z pielgrzymką do Kalwarii Pacławskiej, gdzie spotkaliśmy Ojca Wenantego niemalże na żywo. Jest to wielka łaska zetknąć się z tym świętym człowiekiem. Sługa Boży Ojciec Wenanty Katrzyniec stał mi się bardzo bliski, więc w sytuacji po ludzku beznadziejnej z ufnością zwróciłem się o pomoc za Jego wstawiennictwem. Dziękuję Panu Bogu za łaskę poznania i przeżycia tej modlitwy. Mając głębokie poczucie przynależności do Kościoła Katolickiego postępuję w pokorze zgodnie z prośbą zamieszczoną przez OO Franciszkanów z Kalwarii Pacławskiej i przesyłam krótki opis całej sytuacji jaką przeżyłem w łączności duchowej z Ojcem Wenantym. Sługo Boży Ojcze Wenanty – wstawiaj się za nami! Z Panem Bogiem,

Tomek