,,We Włoszech przybyła do jednego z klasztoru kobieta z narzekaniem, że mąż jej nie chce się wyspowiadać i na wzmiankę tylko o spowiedzi najgorzej się z nią obchodził. Jeden z księży poradził jej, aby dała mężowi obrazek Niepokalanego Poczęcia. Kobieta poszła za radą zakonnika i o dziwo… Wyspowiadał się z wielkim żalem i zupełnie poprawił”. Słowa Ojca Wenantego, które odczytałam dziś rano w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, skłoniły mnie do napisania tego świadectwa. Jakiś czas temu, gdy dowiedziałam się o poważnej chorobie pewnej osoby zamierzałam podjąć modlitwę – Nowenną za przyczyną Ojca Wenantego w jej intencji. W rozmowie telefonicznej z Ojcem Gwardianem z Kalwarii Pacławskiej otrzymałam odpowiedź, że jest to jak najbardziej właściwe i nie należy poprzestawać na jednej tylko takiej 9-dniowej modlitwie. Bliska mi osoba przechodziła trudne doświadczenia swojej choroby, a ja trwałam w kolejnych Nowennach prosząc o zdrowie jej duszy, ciała i o siły do dźwigania krzyża cierpienia. Kierowałam też swoje prośby na stronę wenanty.pl. Przyszedł czas, że zaczęłam bardziej modlić się o zdrowie duszy niż ciała, gdyż choroba była poważna i szybko postępowała. Niespodziewanie natrafiłam na obrazek Matki Bożej Niepokalanej, który pozostawiłam przy chorej osobie. Z wielką wiarą prosiłam Matkę Bożą o pomoc i odmawiałam Akt oddania się Niepokalanej św. Maksymiliana. Maryja przybyła ze swoją łaską i za Jej przyczyną, na krótki czas przed swoją śmiercią, chora osoba poprosiła o posługę sakramentalną kapłana. Dzisiaj ze wzruszeniem wspominam tę historię uświadamiając sobie, ile łask sama w tym czasie otrzymałam i powtarzam za św. Maksymilianem: ,,Ósmy grudnia, Niepokalane Poczęcie, święto nasze, w pełnym słowa tego znaczeniu – nasze. Są to bowiem imieniny Bożej i naszej Matki i to właśnie pod nazwą Niepokalanej. Niechaj ten dzień będzie dniem odrodzenia naszych dusz, wznowienia gorliwości dla szerzenia królestwa nieba i ziemi Najmiłościwszej Królowej”.

Maria