Szczęść Boże. Gdy pierwszy raz usłyszałam o ojcu Wenantym, poczułam, że jest bliski mojemu sercu. Taki „mój człowiek”. Pewnego razu zobaczyłam, że w samochodzie ubywa mi płyn z chłodnicy. Dolewałam, obserwowałam i jeździłam tak przez jakiś czas. Samo się nie naprawi, więc trzeba było pokazać samochód mechanikowi, żeby najpierw zdiagnozował problem. Potwierdził to, czego się obawiałam, czyli, że to uszczelka pod głowicą. Naprawa droga, a z kasą było nieco krucho. W umówionym terminie odstawiłam samochód do naprawy. W pracy wzięłam trzy dni wolnego, żeby nie kombinować z dojazdami. Zaczęłam się modlić do o. Wenantego, bo czytałam wcześniej, że pomaga w finansowych tarapatach. Moje zdziwienie było przeogromne, gdy na drugi dzień mogłam odebrać samochód. Okazało się, że to nie była uszczelka a pęknięta obudowa termostatu. Cieszyłam się, że zapłaciłam „grosze” w porównaniu z tym, na co się nastawiałam… i cieszyłam się, że trafiłam na uczciwego mechanika. To działo się jakoś w czerwcu. Teraz znowu miałam problem z samochodem. Na początku ciężko było zdiagnozować usterkę. Mechanik napomknął, że prawdopodobnie przyczyną jest skrzynia biegów. Jako, że to automat, znowu miałam wizję sporych wydatków. Z pomocą przyszedł mi o. Wenanty. W czwartek i ptiątek prosiłam Go o pomoc… a dzisiaj (sobota) obudził mnie telefonem mechanik, że samochód jest do odbioru. Okazało się, że wystarczyło zrobić kilka błahych czynności, choć wcześniej nic na to nie wskazywało. Mechanik znowu zaskoczony tymi moimi usterkami. Dziękuję ojcu Wenantemu za pomoc. Działa błyskawicznie i skutecznie. Bóg zapłać.

Joanna