Ja nie pójdę prosić…, ale Ty, ojcze Wenanty, możesz iść…

Jakiś miesiąc temu modliłam się przez wstawiennictwo ojca Wenantego o pomoc finansową. Wiedziałam, że w mojej sytuacji nie mam po co nawet iść próbować rozmawiać o podwyżce w pracy… Powiedziałam wtedy, że tylko Ty ojcze Wenanty możesz iść osobiście i mi to załatwić u pani prezes. Innej opcji nie ma. Ja nie pójdę. W tym tygodniu (ostatni tydzień października) podpisałam aneks do umowy o podwyżce. Wiem, że to on mi to załatwił. Jest niesamowity i skuteczny. Czuję, że jest przyjacielem moim i pomaga mi. Mogę liczyć na jego wstawiennictwo w niebie. Wierzę, że i w kolejnych rzeczach mi pomoże. Dziękuję.

Olivia

1 listopada 2019|