Ojciec Wenanty „wygrywa” w Sądzie Apelacyjnym

Chcę podzielić się z informacją o łasce jaką uzyskałem za wstawiennictwem sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca. W lutym 2015 roku zaufałem bardzo poważnej instytucji w Polsce, której powierzyłem dużą sumę pieniędzy. Zlecając jej wykonanie usługi, którą podjęła się ona wykonać. Na okoliczność wpłaty otrzymałem pokwitowania. W lipcu 2015 r. zorientowałem się, że jest to piramida finansowa. Z publikacji prasowych dowiedziałem się, że instytucja ta oszukała w Polsce tysiące ludzi na różne sumy pieniędzy. Wystąpiłem o zwrot wpłaconych pieniędzy. Szefostwo tej instytucji po prostu mnie wyśmiało. Stwierdzili, że nigdy tych pieniędzy mi nie oddadzą. Na moją sugestię, że będą musieli oddać wpłacone moje pieniądze ponieważ oddam sprawę do Sądu i Prokuratury stwierdzili, że mają tak duże wszędzie znajomości, że sprawy będą trwały latami a i tak nie odzyskam pieniędzy. We wrześniu 2015 r. złożyłem zawiadomienie do Prokuratury o „Uzasadnionym Podejrzeniu Popełnienia Przestępstwa” i skierowałem pozew do Sądu Rejonowego. I tu dopiero zaczęły się problemy. Opiszę to w bardzo dużym skrócie. W październiku 2015 r. Prokuratura mimo twardych dowodów jakie przedstawiłem, odmówiła wszczęcie dochodzenia bo jak stwierdziła „nie doszukała się w postępowaniu podejrzanych znamion czynu zabronionego”! Jak się dowiedziałem ze „źródeł dobrze poinformowanych” taki mieli rozkaz z „góry”, aby umorzyć śledztwo! Po złożeniu przeze mnie zażalenia do Prokuratury Apelacyjnej wszczęli ponownie śledztwo. Ale postępowanie Prokuratury, przesłuchania i śledztwo zakrawało na parodie. Do dziś nie postawiono nikomu prokuratorskich zarzutów. Równolegle sprawy toczyły się w Sądach. Oczywiście pierwsza decyzja Sadu Rejonowego to było oddalenie powództwa. Po złożeniu sprzeciwu z mojej strony, sprawa stanęła na wokandzie. Moi przeciwnicy na swojego Pełnomocnika powołali jednego z bardziej znanych Adwokatów. I z takim przeciwnikiem przyszło mi walczyć w Sądach na argumenty! Przez te półtora roku, to była również parodia, a nie sąd! Odwoływano rozprawy bez podania przyczyny, odraczano rozprawy bez podania powodu, Sąd wyrażał zgodę na powoływanie świadków łamiąc przepisy KPC, wyrażano zgodę, aby osoba najbardziej zamieszana w te aferę zeznawała w Sądzie jako świadek itd., itp.… Próbowano mnie zastraszyć i wymóc na mnie wycofanie spraw z Prokuratury i Sądu. Przez ten czas szukałem pomocy w Kancelarii Prezydenta RP, Ministra Sprawiedliwości, Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, Biurach Poselskich. We wszystkich tych instytucjach przyznawano mi rację i okazywali współczucie, ale informowano mnie, że nie mają wpływu na „Niezależne Sądy”! Ostatni „akord” batalii sądowej wyznaczono na dzień 17 maja 2017 r. w Sądzie Apelacyjnym, miał to być ostateczny wyrok – bez prawa odwołania, apelacji, kasacji. W międzyczasie, w dniu 29 marca w Zduńskiej Woli wziąłem udział w spotkaniu autorskim Tomasza P. Terlikowskiego, który prezentował swoją książkę „Maksymilian M. Kolbe, Biografia Świętego Męczennika”. Pan Terlikowski opowiadał o życiu św. Maksymiliana i jego przyjaźni z o. Wenantym Katarzyńcem. Opowiadał również jak Maksymilian M. Kolbe wiele razy zanosił prośby do Najświętszej Maryi za wstawiennictwem o. Wenantego Katarzyńca. Pan Terlikowski opowiadał również, że jak znajduje się on w ciężkiej sytuacji życiowej to też zanosi modlitwy i prośby do Najświętszej Maryi za wstawiennictwem o. Wenantego. Na spotkaniu zakupiłem „Biografię” i przeczytałem ją w ciągu 5 dni (650 stron). Odnalazłem w Internecie stronę „Sanktuarium. Kalwaria Pacławska” i zapoznałem się z jej treścią. Powziąłem postanowienie, aby za wstawiennictwem sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca prosić Trójcę Przenajświętszą o łaskę opieki w Sądzie na Rozprawie w dniu 17 maja. Przystąpiłem do Sakramentu Pojednania i Komunii Świętej, i codziennie rano odmawiałem Nowennę do Trójcy Przenajświętszej o uproszenie łaski (wygrania sprawy w Sądzie) za wstawiennictwem sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca. W dniu 17 maja na korytarzu Sądu Apelacyjnego, przed samą Rozprawą odmówiłem jeszcze raz Nowennę do Trójcy Przenajświętszej za wstawiennictwem sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca. W tym samym czasie w moim domu rodzina również odmawiała Nowennę. Wchodząc na salę sądową czułem obecność o. Wenantego Katarzyńca obok siebie. Rozprawa trwała tylko 30 minut. Sąd ogłosił 15 min. przerwy, a po przerwie wydał wyrok skazujący oszustów na oddanie mi wszystkich pieniędzy, zapłacenia na moją rzecz odsetek od tej sumy, pokrycie kosztów sądowych, zapłacenie honorariów adwokatów, zapłacenie odsetek od odsetek! Wyrok w momencie ogłaszania stawał się prawomocny i nie podlega zaskarżeniu, apelacji, kasacji! Po prawie dwóch latach, moja batalia w Sądach dzięki wstawiennictwu o. Wenantego Katarzyńca zakończyła się zwycięsko!!! To co niemożliwe, stało się możliwe! Nie mogły mi pomóc największe instytucje w Polsce przez prawie dwa lata. Wierzę, jestem pewien, że dzięki wstawiennictwu o. Wenantego Katarzyńca doczekałem się wreszcie sprawiedliwości! W dniu 17 maja 2017 r. na sali rozpraw Sądu Apelacyjnego czułem obecność o. Wenantego Katarzyńca obok siebie! To dzięki niemu jestem znów radosny i szczęśliwy. A niebawem pojadę do Kalwarii Pacławskiej osobiście jemu podziękować.
P.S. W dniu 09.06.2017 r. po wydaniu przez Sąd Apelacyjny „Klauzuli wykonywalności” – wszystkie zasądzone kwoty pieniędzy zostały wpłacone na moje konto w banku!

Ireneusz

6 maja 2019|