Otrzymałem od znajomego z pracy książkę o Wenantym Katarzyńcu. Przeczytałem ją i zachęcony poprosiłem Wenantego o wsparcie. Było to dwa lata temu, koniec wakacji 2024. Mój syn miał duże kłopoty w szkole, trudności z koncentracją, nauką i wybuchy agresji w domu. 2-3 miesiąc po tej prośbie sytuacja poprawiła się, mogę zapewnić, że jest lepiej. Nie twierdzę, że to był „cud”, bo to jest poprawa funkcjonowania, a nie uzdrowienie. Do tego syn bierze leki. Ale i tak wierzę, że taka poprawa, ulga jest dzięki wstawiennictwu Wenantego Katarzyńca. „Człowiek leczy, a Bóg uzdrawia”. Jeśli ktoś chciałby to wykorzystać w procesie beatyfikacyjnym to proszę przekazać moją wiadomość, a jeśli trzeba uzupełnię szczegóły lub napiszę to na piśmie. Paweł