Długo nosiłam w sobie potrzebę napisania tego świadectwa. Jesienią 2023 roku mój syn Michał, mając niespełna 23 lata, usłyszał diagnozę: rak jądra w IV stopniu zaawansowania. Choroba była niezwykle agresywna – wykryto u niego liczne przerzuty: w głowie, płucach, wątrobie oraz nerkach. Najpoważniejszy okazał się przerzut w głowie, który w ciągu zaledwie kilku dni odebrał chodzącemu synowi zdolność poruszania się, Dla całej naszej rodziny był to ogromny cios i bardzo ciężka próba. W tym najtrudniejszym momencie z pomocą przyszła moja starsza siostra, która wiele razy została wysłuchana za przyczyną O. Wenantego i wiedziała, że zawsze można na niego liczyć. Całą rodziną rozpoczęliśmy gorliwą modlitwę o łaskę zdrowia dla Michała .Tak właśnie dzięki wstawiennictwu O.Wenantego Bóg stawiał na naszej drodze wspaniałych specjalistów. Pierwszą ważną operacją była trudna operacja usunięcia guza mózgu w Rzeszowie, która zakończyła się powodzeniem. Lekarze zareagowali błyskawicznie – już po dwóch dniach przewieziono syna do szpitala w Warszawie, gdzie jeszcze tego samego dnia podano mu pierwszą dawkę chemioterapii. Stan Michała wciąż był bardzo poważny. Początkowo miał częste transfuzje krwi bo wyniki spadały po podaniu chemii. Był też pacjentem leżącym, więc o powrocie do domu nie było mowy. Jego pobyt w warszawskim szpitalu trwał nieprzerwanie dwa miesiące. W tym czasie czuliśmy ogromne wsparcie Ojca Wenantego także dla nas, rodziców – dawał nam siłę, by co weekend pokonywać ponad 400 km by móc być z synem . W szpitalu spędziliśmy również Święta Bożego Narodzenia. Niezapomnianym i wzruszającym momentem był dla nas Sylwester – to właśnie wtedy Michał, dzięki ogromnej własnej determinacji, rehabilitacji i Bożemu wsparciu, postawił o własnych siłach pierwsze kilka kroków. Powoli zaczął wracać do sprawności.
Na wiosnę syn musiał poddać się kolejnej operacji, tym razem w Krakowie. Sam zabieg przebiegł pomyślnie, jednak wyniki badań kontrolnych przyniosły kolejną cios – wykryto wznowę. Nasze modlitwy do o. Wenantego nie ustawały ani na chwilę. Michał ponownie trafił do szpitala w Warszawie na kolejny cykl chemioterapii, która zakończyła się sukcesem.
Kolejnym, niezwykle ważnym etapem leczenia była operacja usunięcia pozostałości po przerzutach. Odbyła się ona jesienią 2024 roku w Krakowie. Zabieg był bardzo poważny, skomplikowany i trwał prawie 8 godzin. Po raz kolejny doświadczyliśmy opieki o. Wenantego – trafiliśmy na najlepszych specjalistów, dzięki którym wszystko się udało Po tak ciężkiej operacji powrót syna do zdrowia i domu trwał niespełna miesiąc .Teraz mijają już dwa lata od zakończenia chemioterapii, a najnowsze wyniki badań tomograficznych (TK) Michała są bardzo dobre! Choć po tak ciężkiej chorobie pozostał mu niedowład prawostronny, syn radzi sobie w codziennym życiu bardzo dobrze. Przez cały okres leczenia był niezwykle dzielny i nigdy się nie poddał. Jestem głęboko przekonana, że to, przez co przeszliśmy, i dobre zakończenie tej historii to wielka łaska od Boga. Pan Bóg daje nam trudne doświadczenia, ale wraz z nimi daje też siły do ich pokonania. Oddałam mojego syna pod opiekę Czcigodnego Sługi Bożego ojca Wenantego Katarzyńca i wierzę z całego serca, że On już zawsze będzie przy nim czuwał. Niedawno poprosiłam o. Wenantego o jeszcze jedną łaskę – o dobrą pracę dla Michała. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać: syn dostał pracę! Wiem, że w każdej, nawet najmniejszej potrzebie mogę z ufnością zwrócić się do o. Wenantego, a on wyprasza u Boga wszelkie potrzebne łaski, jeśli tylko są one zgodne z Jego świętą wolą. Bogu niech będą dzięki! Agnieszka