Nazywam się Łukasz mam 44 lata i jestem szczęśliwym mężem od 18 lat i tatą. Mieszkam z Żoną i Dziećmi w Poznaniu.
Od roku 2005 „ciągnęła się” niesprawiedliwie wytoczona sprawa sądowa przeciwko mnie. Najpierw w prokuraturze- umorzona. Dalej inna próba z innego artykułu w prokuraturze- umorzona. Kolejna próba sąd cywilny- wniosek oddalony. Na moją korzyść. Jednak w przeciągu tych ponad 11 lat pojawiały się sfałszowane dokumenty psychiatry, które były przyczyną do włączenia w proces biegłych. I tu z pozoru prosta sprawa zaczęła się komplikować, ponieważ biegli na podstawie analizy fałszywej dokumentacji dochodzili do błędnych wniosków. Co skutkowało przekonywaniem Sądu do mojej winy (pośrednio). Ze względów formalnych wygrałem pierwszą instancję. Jednak ze względu na to że, zarzuty były wobec mnie haniebne, cieszyłbym się bardziej, gdybym został całkowicie oczyszczony z zarzutów, a nie z powodów błędów „natury procesowej” strony pozywającej. Strona pozywająca odwołała się do Sądu Odwoławczego. Teoretycznie, patrząc na tę sprawę racjonalnie nie mogłem tej sprawy nie wygrać. Jednak przez ponad dekadę widziałem i słyszałem jak świadkowie kłamią na sali sądowej, biegli zmieniają swoje wnioski z opinii (bez ponoszenia za to konsekwencji), jakie są stosowane manipulacje faktami itp. trochę zacząłem stresować się wyrokiem. Poprosiłem Rodzinę i znajomych o modlitwę w tej sprawie. Mianowicie o sprawiedliwy wyrok.
Jedna z koleżanek podesłała mi zdjęcie Ojca Wenantego i linka do litanii za Jego wstawiennictwem przed Bogiem. I tak od 17 marca tego roku zacząłem szturm modlitewny z pomocą Ojca Wenantego. W osobistej modlitwie obiecałem, że jeżeli sprawa osiągnie sprawiedliwy wyrok, to pomogę na miarę swoich możliwości się odwdzięczyć. Czy to w postaci wydrukowania obrazków z Jego wizerunkiem, czy też poprzez rozpowszechnienie Ojca Wenantego w naszej parafii po wcześniejszej rozmowie z proboszczem. Sądzę, że życzliwie na to spojrzy. Boży Kapłan.
Toteż po ogłoszeniu wyroku 22 kwietnia tego roku w którym podtrzymana została decyzja Sądu Pierwszej Instancji (a zatem wygrałem !) zadzwoniłem do Szanownych Ojców Franciszkanów. W życzliwej rozmowie zostałem poproszony o maila, który w sposób krótki opisze sprawę. Oto i on. Łukasz