Dla mnie ojciec Wenanty już jest Święty. Poznałem go wraz z żoną po wizycie kolędy, kiedy kapłan na pamiątkę zostawił nam obrazek z wizerunkiem ojca Wenantego i modlitwą. Poczytaliśmy trochę, aby poznać osobę ojca Wenantego. I codziennie modliliśmy się do Niego i już tak od 3 lat. Niejednokrotnie czuliśmy Jego pomoc. Często bywaliśmy w na prawdę trudnej sytuacji finansowej, westchnienie i modlitwa do ojca Wenantego zawsze skutkowała i w najmniej oczekiwanym momencie przychodziło wsparcie finansowe lub pomoc w rozwiązaniu trudnego problemu. Ostatnie nasze doświadczenie jest takie, że żona zaczęła pracę w szpitalu, jak się okazało najlepsza praca w jakiej do tej pory pracowała, jak sama mówiła wymarzone miejsce, super ludzie. Bóg chciał, że obdarzył nas szczęściem i żona zaszła już w kolejną ciążę, w pracy miała umowę na czas określony gdyż pracowała dopiero kilka miesięcy. Rozterki co dalej… Na świat przyszedł nasz mały Skarb, żonie umowa nie została przedłużona. Przez cały czas modliliśmy się do Ojca Wenantego o pomoc na przyszłość. Kiedy zakończył się okres macierzyński szukaliśmy dla żony pracy. Były nikłe szanse, że wróci dalej do szpitala. Jednego dnia otrzymała telefon, że jednak nic z tego, o czym mnie niezwłocznie powiadomiła, a po 5 min., mój szef wezwał mnie do siebie i oznajmił mi, że przyjmie moja żonę do pracy (kilka miesięcy wcześniej pytałem go czy byłaby szansa na miejsce dla mojej żony). Niewątpliwie to zasługa naszego kochanego Ojca Wenantego. Dla nas jest Święty. Łukasz
—