Mój synek zachorował na ospę wietrzną. Po tygodniu pojawiły się szmery na płucach i doktor dała skierowanie do szpitala do odległego miasta. A to był Wielki Piątek. W drodze do przychodni modliłam się do Wenantego, aby wyprosił u Boga łaski dla nas i zawierzyłam wizytę u lekarza. Ciężko było by mi dojeżdżać do szpitala w Święta, gdy nie mam swojego środka transportu ani nie ma komunikacji miejskiej w te dni. Wizyta w przychodni zakończyła się tym, że doktor zmieniła zdanie i zamiast szpitala przepisała antybiotyk i leki do wzięcia w domu. Mój synek nie chce nigdy brać leków, wypluwa je. Modliłam się do Wenantego, aby mi pomógł. I pierwszy raz w życiu synek wziął wszystkie leki, używałam różnych sposobów, ale wszystkie poskutkowały. Choroba minęła. W międzyczasie dorosły domownik zaraził się ospą. I tutaj również wszystko dobrze się zakończyło, chociaż u dorosłych są różne powikłania.
Dziękuję Ci Ojcze Wenanty za wszelkie wyproszone łaski. 18.04.2026r, Sylwia.