27 czerwca dokonałem tu euforycznego wpisu. Kilka dni potem sytuacja się odmieniła, Generalny wykonawca stwierdził w piśmie, że nie zamierza zapłacić, ponosząc solidarność z moim dłużnikiem. Sprawa poszła do prawnika, ale dłużnik będący w postępowaniu restrukturyzacyjnym, nie rokował zapłaty, tylko bezczelną jego małą część. Co z pokładaniem nadziei w o. Wenantym? Nie obraziłem się, sprawa zaczęła przypominać zwykłe życie, bez ingerencji szczególnej pomocnika z Nieba. Trzynaście lat w sądzie zablokowanej budowy domu przez sąsiada, zahartowało mnie, z pewnością w oczekiwaniu jutrzenki przyszłego dnia. Ale oto żona, po której nie spodziewałbym się takiej śmiałości, bez powiadomienia mnie, uderzyła do samego dyrektora GW z emocjonalną, kobiecą rozmową. Ojcze Wenanty, wygląda na to, że tak, a nie inaczej posługuje się Pan nasz Tobą, a przez Ciebie nami. Jeśli czegoś nie dostajesz, to Bóg Jeden wie dlaczego, i TY wiesz. Jeśli się ociąga, to kim jestem by zrozumieć ? Uwielbiam Boga w Tobie. Jak wiesz kasa jest na koncie i obiecałem procenty to przelewam. Sprawy finansowe są częścią naszego życia i mówią, że Ty jesteś od takich też. I ja też mówię. Jacek