Nic w życiu nie dzieje się przypadkiem. Mój świat całkowicie zmienił Covid, powikłania po nim całkowicie wywróciły moje życie: straciłam pracę, musiałam przejść na rentę zdrowotną dla samotnej matki był to bardzo ciężki okres, przerastała mnie rzeczywistość. Jeden zwyczajny dzień, w cieniu codziennych szarych spraw, kłopotów i zmartwień odmienił wszystko. Trafiłam w domu moich rodziców na modlitwę do Ojca Wenantego Katarzyńca, zaczęłam się modlić, prosić o pomoc w tych przyziemnych sprawach ale również o pomoc w zrozumieniu wiary, zaufania Bogu i wszystko zaczęło się powoli zmieniać. Pomoc finansowa przyszła kilkakrotnie w tych najpotrzebniejszych chwilach: brakowało mi pieniędzy na wyjazd do kliniki, wieczorem niespodziewana wizyta znajomych z byłej już pracy, którzy zorganizowali zrzutkę na nagłe potrzeby właśnie dla mnie. Potrzebowałam na rehabilitację, wyjazd raz w tygodniu przez parę miesięcy do kliniki, dla mnie koszty ogromne, przy tym brak zdolności kredytowej i znów ojciec Wenanty zsyła pomoc, dobry, uczciwy sąsiad z osiedla podbiega i przeprasza, że na parkingu zarysował mi samochód, ryska niewielka, prosi by spisać oświadczenie, by pokryło mi naprawę. Te pieniądze starczyły na naprawę i pokryły koszty mojej rehabilitacji. Prosiłam ojca Wenantego, również o pomoc w znalezieniu nowej pracy, również mnie wysłuchał, zaczynam za kilka dni. Każdego dnia dziękuję ojcu za pomoc, którą mi zsyła i proszę o łaskę pomocy. Moje serce czuje wielki spokój, nieopisaną radość, która daje mi siłę akceptować moje smutki i radości, kochać życie, każdy dzień z coraz większą ufnością i miłością modlę się o beatyfikację ojca Wenantego. Otworzyłam oczy i serce dla Boga i za to dziękuję ojcu Wenantemu najbardziej.

Aneta