Moje świadectwo będzie zdecydowanie inne i mniej optymistyczne niż pozostałe. Modlitwę do Ojca Wenantego poznałam podczas gdy szukałam kolejnego orędownika w sprawach finansowych. Od kilku lat zmagam się z długami, komornikami oraz zaległościami, niestety nadal tak jest. Pewnego dnia podczas „wygooglowania” kolejnych świętych, znalazłam modlitwy do O. Wenantego, rozpoczęłam nowennę, potem kolejną i jeszcze jedną, było ich ok. 7 czy 8, niedawno miałam możliwość podróży do Kalwarii Pacławskiej wspólnie z mężem, nie ukrywam, że była to dla mnie iskierka nadziei, zawiozłam intencje spisane na kartkach przez moje dzieci, modlitwy w intencjach moich znajomych jak również i moją, rozpaczliwe wołanie o pomoc… niestety czas mija, a nic się nie wydarzyło, nie mam pretensji, ani żalu, jest mi trochę przykro, że moje prośby po raz kolejny zostały pominięte, czas nie działa na moją korzyść, może pozostałe prośby zostały wysłuchane, moje niestety nie, dodam jeszcze, że zbliżają się dla mnie ważne terminy, decydujące o kolejnych zaległościach, ale ja już przestałam się łudzić, niestety tu na ziemi jesteśmy ograniczeni czasem, ja go już nie mam za bardzo. Cieszę się, że mogłam poznać postać O. Wenantego, mogłam być w tak cudownym miejscu, jak Kalwaria Pacławska, ale już przestałam się łudzić. Wszystkim wytrwałym życzę radości. Dlatego tak, jak wcześniej napisałam moje świadectwo jest… inne. Szczęść Boże.

Monika