Ostatni czas w pracy, w której swój zawód wykonywałam od 16 lat był bardzo trudny, pełen fałszu i pogardy szefa. Postanowiłam odejść, choć nie wierzyłam, że to się uda, bo byłam już na początku depresji i leczyłam się u psychiatry. Znalazłam jednak interesującą ofertę w połowie czerwca i czekałam. Traciłam nadzieję na to, że kogoś moje podanie zainteresuje. 10 lipca zaczęłam nowennę do ojca Wenatego, 11 wysłałam swą prośbę I wpłaciłam skromną kwotę na szerzenie kultu ojca Katarzyńca. 12 lipca pojawiła się nowa oferta pracy, choć mniej korzystna, ale rozmowa miała się odbyć na początku sierpnia. 18 lipca skończyłam nowennę, a już następnego dnia dostałam zaproszenie na rozmowę i dzisiaj już wiem, że od września zacznę pracę w nowym, wymarzonym miejscu. Odzyskałam też poczucie własnej wartości i uwierzyłam, że Bóg idzie przy mnie i wiedzie po właściwych ścieżkach. Niech Bóg będzie uwielbiony, bo spojrzał na uniżenie swego dziecka i wysłuchał orędownictwa ojca Wenantego. Dziękuję ojcze Wenanty, wielbię Ciebie Panie.

Anna