Pochwalony Jezus Chrystus, Ojcze Edwardzie, w sobotę, 21 sierpnia br.  śpiewaliśmy razem w Kalwarii Pacławskiej, wieczorem przy ognisku, ja wtedy grałem na gitarze. Moją intencją przyjazdu do Kalwarii Pacławskiej było zjednoczenie naszej Wspólnoty, ale zabrałem też sprawy mojej żony, głównie finansowe, ale też intencje związane z pracą. Ojciec powiedział nam wtedy, żeby prosić Ojca Wenantego, żeby próbować dotrzeć do niego, tak od zaplecza, bocznymi drzwiami, czasem bez kolejki. Wydarzyło się coś niezwykłego. Pół roku temu zamieściliśmy ogłoszenie o sprzedaży szafy, nikt nie dzwonił, a właśnie w tą sobotę, gdy byliśmy na Kalwarii Pacławskiej, zadzwoniła Pani, że chce ją kupić! Już w poniedziałek sprzedaliśmy ją. We wtorek chcieliśmy oddać dług z 35-tysięcznej pożyczki, którą otrzymaliśmy na samochód od teścia. Najpierw oddaliśmy 10 tysięcy, we wtorek mieliśmy oddać kolejne 5 tysięcy. Żona poszła z kopertą do taty i mówi: „Tato chcemy ci oddać kolejną część pożyczki”. Tata odpowiedział: „Cały dług, czyli pozostałe 20 tysięcy, anuluję, ponieważ widzę, że bardzo się staracie, aby oddać pożyczone pieniądze”. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Nie mam więcej nic do powiedzenia, tylko DZIĘKUJĘ Bogu za wstawiennictwo Ojca Wenantego, i tobie Ojcze Edwardzie, że mogłem Ojca poznać i za wskazanie takiej drogi dotarcia do Ojca Wenantego. Drodzy Ojcowie, jesteście w naszych modlitwach, i dziękujemy za Miłość i Dobroć, jaką rozsiewacie wokół.

Marcin, Wspólnota św. Apostołów Piotra i Pawła, Dębe Wielkie koło Mińska Mazowieckiego