O ojcu Wenantym dowiedziałam się od mojej klientki, która była wdzięczna temu kapłanowi za pomoc i gorliwie szerzyła kult o tym franciszkaninie. W grudniu zmarł mój mąż, a syn wybierał się na studia od października. Martwiłam się o niego , bo to bardzo wrażliwy i dobry chłopak.
Chciałam kupić mu mieszkanie, ale środki którymi dysponowałam były za małe na kupno kawalerki. Odmówiłam nowennę i prosiłam o wstawiennictwo ojca Wenantego. Nie pamiętam ile dni po odmówieniu nowenny, ale nie dłużej niż tydzień, przyszedł mój tata z wiadomością, że domem który ma do sprzedania zainteresowany jest pan , który chce zamienić czteropokojowe mieszkanie w Szczecinie na dom na wsi. Syn dostał się na studia w Szczecinie i Bydgoszczy. Sprawy potoczyły się bardzo szybko. 29 września podpisaliśmy akt notarialny , a 2 października syn mieszkał już w swoim mieszkaniu, które oddalone jest od uczelni o 10 minut.
Przez rok syn mieszkał sam , od października planujemy wynająć dwa pokoje, aby mieć dodatkowe środki na remont mieszkania. Prośba o mieszkanie bez odpowiednich środków finansowych jest po ludzku szaleństwem. Dla ojca Wenantego nie ma rzeczy niemożliwych.
Codziennie modlę się o beatyfikację mojego przyjaciela, bo tak o nim myślę.

Joanna z zachodniopomorskiego