Witam serdecznie. Zacznę od tego, że nie jest to moje pierwsze świadectwo, które tutaj umieszczam. Ojciec Wenanty Katarzyniec jest już całkowicie obecny w moim życiu i nigdy bym się nie spodziewała, że to może być człowiek, który tak bardzo będzie uczestniczył w życiu moim i moich bliskich. Mam to ogromne szczęście, że mi pomógł i wciąż pomaga. Zawsze będę się modlić do Niego. Dziękować i prosić Boga, aby Go wyniósł na ołtarze. W pierwszym świadectwie, jakie tu umieściłam była mowa o kupnie samochodu za bardzo małe pieniądze. Nie miałam funduszy na auto, a było mi niezbędne. Otrzymałam obrazek od znajomej i odmówiłam nowennę. Po skończonej nowennie w niesamowitych okolicznościach zakupiłam samochód, a szukałam bardzo długo. Mam go od 2019 roku i nie dokładam do niego olbrzymich pieniędzy pod kątem mojego budżetu. Ostatnio miałam na głowie dużo spraw i przez kilka dni nie modliłam się do Ojca Wenantego. Postanowiłam, że nowennę zacznę od 1 kwietnia 2022 r., ponieważ jakoś tak mi się wydawało, że lepiej będzie zacząć modlitwę od pierwszego dnia miesiąca. Niestety całkowicie zapomniałam przez sprawy ziemskie o dniu 31 marca. To dzień śmierci na ziemi i dzień narodzin Ojca Wenantego dla nieba. Ja mogłam zapomnieć, ale nie Ojciec Wenanty i Bóg, który kocha nas wszystkich. Więc co zrobił, abym sobie przypomniała? W dniu 31.03.2022 roku mój samochód, który był otrzymany za wstawiennictwem Ojca Wenantego, nagle nie odpalił… śnieg ogromny, a ja spóźniona prawie do pracy. Byłam w szoku bo były za nim ogromne mrozy, śniegi i zawsze odpalał. Pomyślałam sobie, że czas się z nim pożegnać. Mimo wszystko, coś nie dawało mi spokoju. Zaczęłam myśleć, że Ojciec Wenanty chce mi coś powiedzieć. Pomodliłam się do Ojca Wenantego i nagle mnie olśniło. Który dziś dzień? I wszystko jasne. Wzruszyłam się. Nowennę zaczęłam oczywiście od 31 marca 2022 roku. Nie tak jak sobie zaplanowałam od 1 kwietnia 2022 r. Obiecałam też, że jeśli mi pomoże po raz kolejny, to dam świadectwa Jego pomocy. Jak można było się domyśleć samochód wrócił do normalności, a koszty naprawy były niewielkie. Ojciec Wenanty to mój Święty. Cudownie dobry i czuły na cierpienie ludzi szczególnie takie, które on sam przechodził. Pomógł mi w tylu sprawach, że nie umiem wszystkich spamiętać. Kiedyś miałam problem z zawrotami głowy i były różne złe przypuszczenia. Modliłam się ja, mama, znajomi i wyniki wyszły dobre. Pomógł mi naprawić relację dla mnie niesamowicie ważną z drugą osobą. Pomógł w znalezieniu pracy dla przyjaciółki. Wyjazdu za granicę z przyjaciółmi, kiedy po prostu wszystko się komplikowało. W ciężkich sprawach mojej mamy. Trudno naprawdę wszystko opisać i spamiętać. Na przyszłość będę świadectwa dodawać od razu. Polecam Ojca Wenantego wszystkim, którzy mają problemy finansowe, sercowe czy zdrowotne. Do tej pory nie dowierzam, że On mnie zauważył spośród tylu ludzi i wysłuchał. Ja odwdzięczam się tym, że modlę się o wyniesienie Go na ołtarze Nowenną i opowiadam o Nim ludziom. I oczywiście mam obrazek z Jego wizerunkiem w samochodzie. W domu też będzie miał wyjątkowe miejsce wraz z Maryją i Ojcem Dolindo Ruotolo – Pan Jezus podyktował mu modlitwę „Jezu Ty się tym zajmij”. Z całego serca namawiam i proszę, abyście się nie poddawali w modlitwie. Trwajcie w modlitwie, która jest pełna wiary. Jestem pewna, że pomoże i poprowadzi. Nie zostawi bez wskazówek. Z całego serca pozdrawiam Was wszystkich. Niech Bóg zagości w waszych serduszkach.

Ewa