O Ojcu Wenatym dowiedziałam się „przypadkiem” na seminarium odnowy wiary, które odbywało się w naszej parafii. Dowiedziałam się, że jest on od spraw materialnych. Pomógł mi w wielu sytuacjach w życiu. Mój tata miał strącić pracę w firmie, z mamą myślałyśmy, że już nigdy nie znajdzie pracy, modliłam się, tata został w tej firmie dzięki Ojcu Wenatemu, do którego się modliłam oraz pomógł drugi raz. Ja straciłam pracę, rozwiązano ze mną umowę, bo to już była trzecia umowa. Nie chcieli mi przedłużyć, choć pisałam. Podanie w domu martwiliśmy się, jak to będzie, bo wychodzę za mąż i będąc w trakcie kursu na prawo jazdy, martwiłam się, jak to będzie. Wesele, prawo jazdy, jak to zrobić, skąd na to wziąć pieniądze. Biorę tylko zasiłek, ale chyba nie uskładam na wesele ani nie skończę prawo jazdy. Myślałam, jak to zrobić. Znowu zaczęłam się modlić, pewnego dnia poszłam na Mszę Świętą, kiedy wróciłam że Mszy Świętej, popatrzyłam na telefon, która jest godzina. Patrzę, a tu sms z banku, że dostałam grant i pewną kwotę. Byłam najpierw w szoku, ucieszyłam się, bo otrzymałam dzięki Ojcu Wenatemu pieniądze na skończenie prawo jazdy, zadałam egzamin i mam jeszcze na wesele, choć na razie nie mam pracy, ale to była pomoc od niego, za którą jest mu wdzięczna.

Kamila