O Ojcu Wenantym usłyszałam już jakiś czas temu. Widziałam też coraz większą ilość książek w katolickich księgarniach, na okładkach których pojawiła się jego postać. Nie skłoniło mnie to wówczas do lektury dotyczącej osoby tego Sługi Bożego. Jednak, pewnego dnia w mojej parafii ktoś zostawił sporą ilość książek na kościelnej ławce. Wśród nich była biografia Ojca Wenantego. Postanowiłam ją zabrać tego dnia ze sobą do domu. Nie przeczytałam jej zaraz. Sięgnęłam po nią pewnego wieczoru, zachęcona miłym wyrazem twarzy Ojca Wenantego. Jakże mnie wzruszyła i poruszyła historia jego życia. Osobowość, pokora, skromność, determinacja i odwaga tego chłopaka. Jaki duch i świętość promieniowały z jego postaci, już za życia. Ujął mnie bardzo. Duże wrażenie zrobiły na mnie również świadectwa ludzi, którym pomagał w trudnych – duchowych i materialnych sprawach. Moim zaś – od dłuższego czasu – wielkim pragnieniem było znalezienie mieszkania. Bardzo pragnęłam wreszcie zamieszkać sama, by bardziej być z Bogiem w ciszy i samotności, co niewątpliwie było wielkim darem w budowaniu głębszej relacji z Panem na drodze mojego powołania jakim jest indywidualna forma życia konsekrowanego. Koszty i sytuacja materialna przekraczały jednak moje możliwości. Zachęcona jednak lekturą biografii Ojca Wenantego, jego własnymi słowami o chęci pomocy oraz świadectwami, postanowiłam na koniec sierpnia br. odmówić nowennę do Ojca Wenantego. Pamiętam, że kiedy skończyłam to był wtorek. Nie wiem dlaczego, ale byłam pewna, że coś niezwykłego się wydarzy. Czekałam jak ufne dziecko a jednocześnie miałam wielką determinację, by działać, przeglądając ogłoszenia itd. I… tydzień później miałam już podpisaną umowę na wynajem mieszkania! Sprawy potoczyły się tak szybko, tak gładko, tak korzystnie. Wszystko układało się po „mojej” myśli, było w tym wiele pokoju. Wiem, że to Ojciec Wenanty! Dlatego piszę to świadectwo i modlę się o jego szybką beatyfikację. Zaprzyjaźniliśmy się z Ojcem Wenantym. Myślę, że już na wieczność. Polecam go wszystkim i wszędzie o nim mówię. Dostałam dużo więcej niż nawet marzyłam. Mam piękne, ciche, urocze miejsce na ziemi, pełne obecności Pana. Mało tego – Ojciec Wenanty wyprosił mi też pewną duchową łaskę, o którą również prosiłam w tej nowennie, a która jest o wiele ważniejsza niż sprawa mieszkania. Niech radość i wdzięczność, które towarzyszą mojemu sercu będą najlepszymi dowodami, że Pan JEST, i że słucha swoich wystawienników, i że wyniesienie Ojca Wenantego na ołtarze jest Jego świętą wolą. Serdecznie pozdrawiam!

Nina