Świadectwo złożone 01.06.2020 (czas panujących restrykcji w związku z epidemią COVID 19). W przedziale ostatnich kilkunastu miesięcy wielokrotnie bywałem w Kalwarii Pacławskiej, która jest mi miejscem bardzo bliskim, zawsze duchowo otrzymuję tu pokój i ukojenie. Za każdym razem coś mnie intrygowało w obliczu Ojca Wenantego wyeksponowanym na murach klasztoru. Wydawał mi się bliski, jakbym Go znał osobiście. Jego łagodne spojrzenie zawsze mnie przyciągało i emanowało pokojem, wyjątkowym skupieniem i wewnętrzną radością. Nie mogłem się oprzeć i kilkakrotnie sfotografowałem Jego wizerunek. Podczas ostatniej wizyty w Kalwarii Pacławskiej 23-24.05.2020 r. mogłem po raz pierwszy spędzić tu więcej czasu. To były chwile, które pozwoliły na zbliżenie się i duchową przyjaźń z Ojcem Wenantym. Modliłem się za Jego wstawiennictwem, nabyłem książeczkę biograficzną oraz z nowenną za wstawiennictwem Ojca Wenantego. Niesamowite, jak wiele wspólnego odnajdywałem w dziejach Ojca Wenantego, który też żył w czasach epidemii, zmagał się z wieloma znanymi mi trudami i wyzwaniami natury egzystencjalnej, On również walczył z niszczącą Go chorobą. Pragnę tutaj zaznaczyć, że jestem w bardzo trudnym położeniu egzystencjalnym ponieważ moja firma poprzez sytuację związaną z epidemią praktycznie przestała istnieć, rząd poprzez restrykcje zabronił organizacji wszelkich imprez i produkcji filmowych, a to podstawa działalności, którą prowadzę. Straty i zadłużenie z dnia na dzień stawały się coraz większe i po ludzku nie mogę z tym nic uczynić. Odezwała się też moja choroba, wydawało mi się, że już wyleczona a jednak przebudziła się i coraz bardziej negatywnie wpływała na moje samopoczucie. Po raz kolejny znalazłem się na pustyni gdzie toczę wielką walkę duchową. To nie jest moja pierwsza pustynia. Trzeci raz w życiu jestem w sytuacji, gdzie na poziomie ludzkim, materialnym nic nie mogę uczynić poza oddaniem się w ufności Bogu przez serce Maryi. Tym razem sytuacja, w której się znalazłem jest dla mnie najtrudniejsza, lecz doświadczenia z poprzednich pustyń nauczyły mnie, że w każdym doświadczeniu trzeba ufać i z Maryją, ze świętymi wołać do Boga. On nas kocha i jest WSZECHMOGĄCY! To była moja jedyna nadzieja. Jeszcze podczas pobytu w Kalwarii rozpocząłem nowennę. Od początku odmawiania nowenny czułem się o wiele mocniejszy, znacznie mniej odczuwałem skutki choroby. Dziś (01.06.2020 r.) zakończyłem nowennę…, gdy wypowiadałem Chwała Ojcu – słowa kończące modlitwę i całą nowennę…, zadzwonił telefon. Dokładnie w tym momencie… Otrzymałem zlecenie na produkcję filmową, którą mogę realizować mimo epidemii! Dodam tylko, iż w sprawie zawodowej telefon milczał blisko od 100 dni. W ostatnim czasie ze względu na zagrożenie i nastroje nikt nawet nie myślał o realizacji takich projektów. Moja branża i świat zawodowy był po prostu martwy. Czy precyzja zsynchronizowania tych zdarzeń może być przypadkiem? Dla wielu może to nie jest jakiś wielki cud czy Boża interwencja. Dla mnie to kolejne doświadczenie, że Bóg jest i wysłuchuje tych, którzy w zaufaniu do Niego wołają. Największym darem wynikającym z tego doświadczenia nie jest otrzymana praca sama w sobie, lecz zrozumienie w sercu obrazu wynikającego z tej sytuacji. Jest to głębokie przekonanie, że Bóg jest blisko, że się mną opiekuje i będzie to robił zawsze i w każdej sytuacji – ponieważ On sam mi to obiecał, jak i każdemu z nas w Słowie Bożym, a Bóg sam Sobie zaprzeczyć nie może. To również dowód na świętych obcowanie i moc wstawiennictwa tych, którzy przeszli do Królestwa Niebieskiego i poznali już w pełni Miłość i Dobroć Boga. Chwała Tobie Panie, dzięki za Wstawiennictwo Czcigodny Sługo Boży. Niech Bóg będzie uwielbiony! Amen.

Grzegorz