Pewnego dnia, w małym miasteczku na południu Francji, bezskutecznie poszukiwałam otwartego kościoła, ponieważ chciałam się wyspowiadać. Po kilku godzinach, zdecydowana wracać, niespodziewanie zobaczyłam młodego kapłana przechodzącego przez plac. Zebrałam się na odwagę i zapytałam go, czy miałby czas, żeby mnie wyspowiadać. Z uśmiechem zgodził się na to. Po kilku godzinach, kiedy modliłam się Nowenną za wstawiennictwem Ojca Wenantego, zdałam sobie sprawę, że spotkany kapłan bardzo podobny był do Sługi Bożego i jestem przekonana, że to Ojciec Wenanty przysłał mi tego kapłana. Spowiedź, której dostąpiłam przyniosła wiele dobrego w moim życiu i ciągle zachodzą zmiany, których początkiem była  Nowenna i spowiedź u  „Ojca Wenantego Katarzyńca”.

Emila