Około tygodnia temu moja Ciocia miała wypadek, w którym straciła auto. Mieszka w takim miejscu, że bez samochodu naprawdę nie da się funkcjonować. Poprosiła mnie o modlitwę w intencji zakupu nowego pojazdu, co też zrobiłam jeszcze tego samego wieczoru. (Następnego dnia Ciocia miała obejrzeć upatrzone auto w okazyjnej cenie, ale chciała, żeby ten zakup był zgodny z wolą Boga, bez względu na atrakcyjność tej oferty.) Podczas modlitwy zdecydowałam się prosić o łaskę dla Cioci przez wstawiennictwo Ojca Wenantego. Słyszałam, że jest znakomitym orędownikiem w sprawach materialnych, toteż odmówiłam litanię do Niego. Gdy się modliłam, doświadczyłam osobliwego wrażenia, że po mojej lewej stronie naprawdę stanął w swym biednym habicie Ojciec Wenanty, z ogromną uwagą przysłuchując się mojej modlitwie. Czułam, że waży każde słowo, słuchając mnie bardzo dokładnie, toteż jeszcze gorliwiej, pełnym sercem prosiłam o pomoc. Po zakończonej litanii przyszła mi do głowy bardzo mocna myśl: Twoja intencja została wysłuchana i zaniesiona przed Boży ołtarz. Daj świadectwo wstawiennictwa, by zwiększyć chwałę Boga i aby zasługi Ojca Wenantego były szerzej znane. Tak też czynię teraz. Następnego dnia skontaktowałam się z Ciocią. Napisała krótko, że nie kupiła auta. Zastanawiałam się wówczas, czy to oznacza już dopełnienie mojej intencji, skoro nie wszystko udało się zrobić? Prosiłam bowiem, by jeśli to jest odpowiednie auto, to, żeby Ciocia je kupiła, ale jeśli nie, aby nie kupowała i nabyła to właściwie. Minął dzień (Ciocia mieszka w USA, ja w Polsce, więc z racji na strefy czasowe, trzeba czekać na odpowiednie godziny, by obie strony nie spały) i wreszcie mogłyśmy porozmawiać na spokojnie. Okazało się, że po krótkiej wiadomości na WhatsAppie wydarzyło się bardzo dużo, ale dopiero teraz mogłyśmy nadrobić informacje. Nie kupiła tego atrakcyjnego auta, o którym pisałam wyżej, ale pojechała później (spontanicznie) z koleżanką do innego salonu, gdzie zobaczyła auto, o którym marzyła kilka lat temu. Mówiła, że w salonie czuła pokój serca „jak w domu”, i gdy zobaczyła ten samochód, czuła, że to „ten”, ale ze względu na finanse bała się podjąć decyzję. Pojechała na lunch z koleżanką, by trochę ochłonąć i przemyśleć, czy jest w stanie kupić to konkretne auto. W międzyczasie otrzymała telefon z tego salonu, że dadzą jej zniżkę – 500$! Po tym Ciocia się zdecydowała i dziś cieszy się pięknym autem. Wszystko wydarzyło się właściwie w dwa dni! Serdecznie polecam wstawiennictwo Ojca Wenantego. Chwała Bogu, chwała Ojcu Wenantemu!

Paulina