Po kilku dniach od rozpoczęcia Nowenny przyszła decyzja, która pozwoliła na pozytywny obrót spraw i ruszyła pozytywny bieg wydarzeń. Odblokowała całą górę nawarstwionych problemów finansowych, z którymi było mi już tak ciężko, że miałam dosłowne odczucie, że je wszystkie dźwigam na plecach i co dnia noszę i sił mam już coraz mniej. Kiedy jakiś rok temu usłyszałam o Wenantym Katarzyńcu na kanale „Moc w słabości”… pomyślałam sobie… Wenanty? Co ta za imię w ogóle jest…, no i jeszcze…, ale mu się trafiła działka w niebie…, sprawy finansowe, kredyty…, kto by się tym chciał zajmować, przecież święci są od spraw wyższych… Właśnie tak miałam zakodowane w głowie, że niebo jest od wyższych celów… i też modliłam się intensywnie od jakichś 10 lat, od kiedy przeżyłam nawrócenie, właśnie w tych wyższych intencjach „godnych” nieba. Sytuacja z dnia na dzień stawała się coraz poważniejsza, a mniej więcej rok później dostałam kolejną serię informacji finansowych, z których zwłaszcza jedna mocno mnie przytłoczyła. Jednocześnie w tym samym czasie przyszła na youtube informacja z kanału „Moc w słabości” o nowym nagraniu o Wenantym Katarzyńcu o tytule: „Wenanty Katarzyniec: patron na problemy finansowe”. Rozbawiła mnie ta groteskowa sytuacja i pomyślałam sobie, że widać Maryja Matka wyznaczyła do tego typu zadań specjalnych, właśnie Wenantego Katarzyńca, skoro ja uparcie zapycham jej grafik „wyższymi intencjami”, a samotnie ciągnę ciężar, który mnie tak zablokował, że nie mam już sił ciągnąć… No i poszło… Zakończyłam pierwszą z serii Nowenn…

Gabriela