Nawrócenie, uwolnienie i nowa praca

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Będąc nastolatkiem oddaliłem się od Boga i Kościoła, nie chciałem marnować czasu na modlitwę, lekceważyłem i oskarżałem księży, osoby wierzące uważałem za „niepoważne”. Wpadłem na własne życzenie w sidła alkoholu i pornografii. Na początku bez dotkliwych konsekwencji. Na studiach wybrałem towarzystwo nie stroniące od używek, zacząłem interesować się duchowością wschodu. Po studiach miałem już poważne problemy z alkoholem i pornografią. Nieźle się maskowałem, z zewnątrz było niby wszystko OK – praca, samochód, ale w środku – zgnilizna. Zacząłem oglądać relacje osób, które pojednały się z Jezusem. Był wśród nich mnich francuski, który zanim przyjął święcenia kapłańskie, jeszcze jako osoba świecka pobłądził duchowo w Indiach, poza tym oglądałem świadectwa alkoholika, narkomana. Było to dla mnie ciekawe, ale nie wierzyłem w te relacje. Coraz bardziej nikczemniałem. Ok 2 lata później, w skutek różnych okoliczności trafiłem do Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. Z rozkołatanym sercem i nerwami uklęknąłem przed obrazem Matki Bożej. Odczułem niespotykany spokój. Przyjechałem jeszcze raz, poszedłem do spowiedzi z tzw. marszu i wydarzyło się coś niesamowitego – słowa Ojca, zakonnika podziałały na mnie jak elektrowstrząsy dla osoby w stanie agonalnym. Przeszły mnie dreszcze i jeszcze kilka dni przechodziły, jak wspominałem sobie tą spowiedź. Później dowiedziałem się, że spowiadałem się obok grobu Ojca Wenantego. Odrzuciło mnie od alkoholu, pornografii, przestało mnie dręczyć chore pragnienie napicia się. Zacząłem czytać Pismo Święte. Miesiąc później przystąpiłem do spowiedzi generalnej (było to bardzo ważne ze względu na nastoletnie, świętokradzkie traktowanie sakramentów). Odszedłem od niej jak na skrzydłach, poczułem się oczyszczony. Zacząłem przyjmować regularnie sakramenty święte, pogłębiać i uczyć się wiary, modlić się. Zaprzyjaźniłem się również w modlitwie z Ojcem Wenantym i znalazłem pracę w regionie, o którą niełatwo i to na stanowisku spokrewnionym z moim wykształceniem. Jezus Chrystus jest żywym Bogiem, Jego rany są naszym zdrowiem. Maryja jest Matką Miłosierdzia, która pochyla się nad każdym grzesznikiem. Ojciec Wenanty udowodnił mi już w różnych codziennych sytuacjach, że modlitwa za Jego wstawiennictwem jest skuteczna. Zrozumiałem, że przykazania Boże są drogą do wolności i prawdziwej miłości.
Czyste serce, stan łaski uświęcającej jest wielkim darem, płynącym ze Świętej Męki Chrystusa. Szczęść Boże.

Jurek

19 lutego 2019|