Szczęść Boże!
Jakiś czas temu opisywaliśmy cud za wstawiennictwem ojca Wenantego, który uratował nas przed utratą mieszkania. Jednak to nie była cała treść prośby jaką wysłaliśmy, aby zakonnicy modlili się w tej intencji przy grobie ojca Wenantego. Dalsza treść prośby obejmowała sprawy związane z pracą dla nas obojga oraz zdrowiem męża. Jego stan naprawdę był poważny do tego stopnia, że nie mógł podjąć żadnej pracy. Mimo, że nieraz wątpiliśmy w jakiekolwiek rozwiązanie, jednak codziennie czytaliśmy wspólnie myśli ojca Wenantego na każdy dzień, modliliśmy się razem, myślami przenosiliśmy się do jego grobu w Kalwarii Pacławskiej. Nagle, z dnia na dzień wszystko zaczęło się poprawiać. Po około miesiąca czasu mąż odzyskał całkowicie zdrowie, a po tygodniu od odzyskania zdrowia pojawiła się dla nas obojga oferta pracy. Tak dobrej oferty pracy nie mieliśmy jeszcze nigdy w życiu. Doświadczyliśmy prawdziwego cudu, wręcz jak w Kanie Galilejskiej, gdzie Jezus pokazał, że On zostawia najlepsze wino na sam koniec. Wstawiennictwo ojca Wenantego jest naprawdę przeogromne i nie bez powodu jest nazywany „błyskawicznym orędownikiem”. Będziemy zawsze modlić się przez jego wstawiennictwo i opowiadać o nim każdemu, kto będzie w potrzebie.

wdzięczne małżeństwo Sylwii i Norberta