Szczęść Boże. Pod koniec wakacji 2018 r. nasza rodzinna firma zaczęła mieć kłopoty finansowe, tzn. problem z odzyskaniem pieniędzy od dłużnika. Dług był tak potężny, że spowodowałby zamknięcie naszego rodzinnego biznesu i spiralę długów. A gdzie Wenanty już Wam opowiem. Dokładnie rok wcześniej byliśmy wraz z dziećmi w Niepokalanowie, tam przeczytałem pierwszy raz o tym Słudze Bożym i jego przyjaźni z o. Maksymilianem Kolbe. Październik 2018 r. był trudnym miesiącem dla naszej rodziny. Ciągłe zmartwienie się o to czy uda się wyjść z tego problemu. Z zewnątrz spływają do mnie informacje, iż nasz dłużnik próbuje zbyć swój majątek i nie chce uregulować zobowiązań wobec naszej firmy. Przez głowę przechodziły mi różne myśli, o przyszłość naszych dzieci, rodziców czy też samego siebie. W końcu przyszedł dzień, w którym razem z żoną zaczęliśmy się modlić do Ojca Wenantego przez kolejne 9 dni. W dniu 10, czyli pierwszy dzień po odmówieniu nowenny, przychodzi pierwsza informacja o spłacie połowy zadłużenia przez naszego dłużnika, a w 3 dniu po Nowennie 100% spłaty reszty zadłużenia. Moje serce było przepełnione wiarą i miłością Bożą i tak jest do dziś. Potwierdzić to mogą Bracia z Kalwarii Pacłwaskiej, do których zadzwoniłem tego samego dnia i opowiedziałem o wszystkim. Nasza rozmowa była przepełniona radością i zostanie mi w pamięci na zawsze.

Jakub