Podczas wakacji wydarzyło się dużo dobra :)

Ojciec Wenanty nie uznaje wakacji od Boga - on wciąż pomaga! 😀

Podczas letnich miesięcy wydarzyło się wiele “małych-wielkich” cudów, które są przypisywane wstawiennictwu o.Wenantego. Każde świadectwo umacnia i daje wzrost naszej wierze. 

Chcąc podzielić się radością Bożych darów

zapraszamy do lektury 🙂

Wrzesień:

“Ekspresowy” Orędownik

Na Kalwarii Pacławskiej byłam wcześniej już ze trzy razy. Mało tego, w liceum przez rok miałam koleżankę z Kalwarii Pacławskiej, a trzeba dodać, że mieszkałam koło Wrocławia. Ciągle Wenanty dawał mi o sobie znać, a ja wciąż byłam ślepa. Wszystko widziałam na Kalwarii, ale nie jego grób. Nawet dwa razy nocowałam na Kalwarii jadąc na Ukrainę. Ale jakoś nie zostało mi w głowie wspomnienie o ojcu Wenantym. Dopiero w tym roku coś zaskoczyło. Znajomi powiedzieli, że na długi weekend majowy wybierają się na Kalwarię do Wenantego. Najpierw, puściłam to mimo uszu, bo przecież znam to miejsce. Ale po jakimś czasie temat o Wenantym wrócił. Koleżanka przysłała link do strony internetowej, a po przyjeździe dała nam obrazki, i ziarno się zasiało. Powoli zaczęło kiełkować i wciąż się rozrasta. Poznałam historię o Wenantym i zaczęłam odmawiać nowennę. Spraw było i jest wiele. Nie wiedziałam jak mam się Wenantemu odwdzięczyć, co mu dać, ofiarować, aby spełnił moje prośby, więc postanowiłam pojechać na Kalwarię, specjalnie do niego 18 czerwca 2018 r. No i maszyna ruszyła w ciągu miesiąca rozwiązał trzy sprawy: 1. Remont mieszkania do wynajęcia, z którym zostałam sama, bez fachowca i z niewielką gotówką. Fachowiec się znalazł. Pieniądze szły na bieżąco z wypłaty. Remont się już skończył i nawet większy niż chciałam. Chętni na mieszkanie znaleźli się już w lipcu; 2. Auto, które nie mogłam sprzedać przez miesiąc poszło w ciągu tygodnia. Znalazło się czterech chętnych; 3. Siostra czekała w niepewności na decyzję zmiany mieszkania przez dwa miesiące. Dzięki Wenantemu sprawa ruszyła i już od sierpnia ma mieszkanie. No i jest jeszcze czwarta sprawa, która już się klaruje. Miałam bardzo ciężką sytuację w pracy dotyczącą kontaktów z dwoma osobami z zespołu, dzięki Wenantemu zaczynamy rozmawiać i zaczynam przychodzić do pracy spokojniejsza, mniej spięta i nie myślę o jej zmianie. Jest jeszcze jedna sprawa i oczywiście wierzę, że Wenanty pomoże mi ją rozwiązać. Nie ma sprawy, w której by nie pomógł. Jak tylko mam problem to zwracam się do Wenantego, a On pomaga natychmiast. Tak jak św. ANTONI tak i Wenanty rozwiązują problemy w ekspresowym tempie. Myślę że to będzie mój święty od ekspresowych spraw.

Alicja

Sierpień:

Nowa oferta pracy w krytycznym położeniu

Mam na imię Aneta,  pochodzę z województwa lubelskiego . Mieszkam i pracuje w miejscowości Łęczna.

W 2015 r będąc z wizytą  u rodziny w Przemyślu odwiedziłam z kuzynką Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej gdzie zatrzymałam się też na krótką chwilę modlitwy przy grobie o. Wenantego.

W 2018 roku została podjęta decyzja o likwidacji mojego miejsca pracy – realne stało się widmo bezrobocia.Biorąc pod uwagę fakt ,że od dłuższego czasu mój mąż pozostawał bez pracy sytuacja wydawała się poważna. Od znajomej która była w Kalwarii Pacławskiej otrzymał nowennę do Ojca Wenantego i niezwłocznie po przeczytania rozpoczęłam się nią modlić, prosząc gorąco o pomoc w znalezieniu pracy. Już  parę tygodni po rozpoczęciu modlitwy a na dwa miesiące przed końcem likwidacji dotychczasowego miejsca pracy pojawiła się propozycja nowej pracy,którą podjęłam i aktualnie pracuję.Mąż też znalazł pracę i również syn  tymczasową na okres wakacji.

Najwyższemu Bogu i Ojcu Wenantemu serdeczne podziękowania za otrzymaną łaskę. To Ojciec przyszedł mi z pomocą i sam mnie odnalazł co przyjęłam jako znak z nieba, moja znajoma przywożąc mi nowennę za wstawiennictwem O. Wenantego nie miała pojęcia w jakiej sytuacji się znalazłam i jak sama mówi nie wie skąd taki pomysł wpadł jej do głowy. Nie wątpliwie w tym czasie była narzędziem w rękach Boga, dzięki niej mogłam poznać tego wspaniałego Sługę Bożego i za jego wstawiennictwem otrzymać szybką pomoc.

Aneta S.

Natychmiastowa naprawa auta dla dużej rodziny

Opowiadamy naokoło o ojcu Wenantym. Tak się z nim umówiłam. A znajomych mamy dużo. Bardzo pragnę odwiedzić grób ojca Wenantego.

Ojcze, ja tym psującym się autem w tym roku byłam już bardzo zmęczona. Od początku wakacji, przez cztery tygodnie nie mieliśmy samochodu, był w naprawie. Na wsi, przy piątce dzieci (małych: 1, 5, 7, 11 i 13 lat)  brak auta jest szczególnie dotkliwy, zwłaszcza jak się mieszka wśród pól bez ścieżek rowerowych, którymi można by bezpiecznie dotrzeć do sklepu czy kościoła. Ze względu na trzecią już w tym roku naprawę pompowtrysków, musieliśmy opóźnić wyjazd na urlop. Ale auto otrzymaliśmy i po dwóch tygodniach jeżdżenia auto znowu po raz czwarty w tym roku się zepsuło (wiozłam dzieci na półkolonie do naszego kościoła). Podłamałam się mając przed oczami wizję kolejnych dni bez auta. I ponownie nawaliły paskudne pompowtryski.

Na nowe auto, a raczej nowsze nas obecnie nie stać. Mamy seata alhambrę, rocznik 2003. Usłyszałam od taty o ojcu Wenantym. Ze świadectwa ojca Maksymiliana wywnioskowałam, że to specjalista od technicznych rzeczy.

I naprawę auta załatwił przez dwa dni. Ojcze Wenanty, ogromnie Ci dziękuję za cud naprawy auta. To jak to załatwiłeś jest niewiarygodne. Auta nie miałam tylko przez dwa dni. I jeszcze nagle, kiedy zaczęłam prosić w tej intencji przyjaciele przywieźli nam swoje auto do pożyczenia. Jesteśmy dużą rodziną mieszkającą obecnie na wsi. Auto jest nam niezbędne przy pięciu córkach. Dostałam dzisiaj rano auto naprawione i do tego nie zażądano ode mnie żadnej zapłaty.

Ojcze Wanenty jestem Ci ogromnie wdzięczna za Twoją pomoc.

EWA

Pomocnik na co dzień

Uczyniłam ojca Wenantego patronem projektu, który miał mi przynieść zmiany w życiu … pracy, miejsca zamieszkania. Zwracałam się do Niego z każdym krokiem tego planu – prosząc, żeby moje działanie było zgodne z Bożym planem. Od samego początku czułam ogromny pokój i pewność, że będzie dobrze…  Jest dobrze… 

Ojciec Wenanty  wyprosił mi dobrą pracę, wygodne mieszkanie i życzliwych, pomocnych ludzi, którzy mnie teraz otaczają. To była długa droga najeżona trudnościami i potknięciami, ale w towarzystwie Ojca…wszystko się udało pokonać; jestem bardzo szczęśliwa. 

Ojcze Wenanty, dziękuję za wszystkie łaski, jakie otrzymałam za Twoim wstawiennictwem. 

Chwała Panu !

Agnieszka

Więcej świadectw znajdziesz w zakładce Świadectwa/Współczesne

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zamknij Menu